Jaskinie lawowe na Lanzarote

Postanowiłam, że na blogu będę się dzielić swoimi wrażeniami z geoturystycznych podróży, które są moją pasją i dzięki którym coraz lepiej poznaję procesy geologiczne kształtujące naszą planetę. Na pierwszy ogień pójdzie coś wulkanicznego, gdyż w październiku miałam super przyjemność odwiedzić jedną z Wysp Kanaryjskich. Położona w północno-wschodniej części archipelagu Lanzarote jest w dużej części pokryta “świeżutkim” morzem lawy z erupcji w XVIII i XIX wieku, a ten kosmiczny krajobraz urozmaicają niewielkie stożki wulkaniczne zbudowane z materiału piroklastycznego, czyli stożki żużlowe.

Jedną z najbardziej fascynujących rzeczy na wyspie były dla mnie jaskinie lawowe, które powstały podczas erupcji wulkanu Montana Corona sprzed kilku tysięcy lat. Jaskinie lawowe są efektem zróżnicowanego stygnięcia potoku lawowego. Zwykle rozpoczyna się ono od brzegów i stropu, tworząc twardą skorupę, podczas gdy gorąca lawa wciąż pod nią płynie. Po wyczerpaniu źródła i spłynięciu lawy pozostaje pusta przestrzeń o kształcie tunelu. Ponieważ jaskinie znajdują się zwykle płytko pod powierzchnią gruntu, ich stropy często zapadają się. Mogą mieć one spore długości, np. jaskinia Kazumura na Hawajach ma około 60 km. Na Lanzarote najdłuższe tunele mają około 8 km.

Interesujące są również sposoby udostępniania tuneli na Lanzarote. Cueva de los Verdes jest udostępniona w sposób tradycyjny. Po zakupie biletu w kasie (przy jaskini jest TYLKO kasa, zero sklepików i barów z hot-dogami) przewodnik zabiera grupę na godzinne zwiedzanie, podczas którego ogląda się kilometrowy odcinek tunelu. W jaskini zainstalowane jest piękne oświetlenie oraz przygrywa nastrojowa muzyka. Jest to jedyne miejsce, gdzie udało mi się zobaczyć “lawowe sople”, czyli fragmenty zastygłej lawy, która ściekała ze stropu tunelu.

Jameos del Agua to fragment tunelu, w którym zostało utworzone centrum sztuki, kultury i turystyki. W jednej z sal jest audytorium na 600 osób! Miejsce zaprojektował Cezar Manrique, do którego jeszcze wrócę na swoim blogu. Mnie najbardziej zafascynowała pierwsza udostępniona sala, w której znajduje się jezioro z krystalicznie czystą wodą i żyjącymi tutaj endemicznymi krabami albinosami. Klimat tego miejsca i nastrojowa cicha muzyka sprawiają, że turyści siadają na schodach i w skupieniu obserwują te malutkie stworzonka. To niesamowite, że można miejsce cenne przyrodniczo w taki sposób “wpleść” w licznie odwiedzaną atrakcję turystyczną.

Największą przygodą było jednak zwiedzanie jaskiń lawowych, które nie są udostępnione turystom w sposób tradycyjny. Do tuneli można się dostać w miejscach, gdzie zapadł się ich strop i przemieszczać w obu kierunkach. Wędrówka w kasku z czołówką jaskinią lawową to było spełnienie moich marzeń. Mam nadzieję, że jeszcze jakieś inne formy tego typu uda mi się zobaczyć, np. Lava Beds w Californi.

Autorem zdjęć jestem ja oraz mój mąż, który dzielnie towarzyszy mi w wyprawach 🙂

1 Komentarz
  • Agata

    7 listopada 2018 at 21:53 Odpowiedz

    Niesamowite miejsce, a ogrom tych jaskiń powala!
    Czekamy na kolejne relacje 😉
    Pozdrawiam!

Napisz komentarz

Nie masz uprawnień do rejstracji